Ubrania, które poprawiają humor – magia? Nie, nauka! Ciuchy same w sobie nie mają specjalnych właściwości, ale wpływają na nasze funkcjonowanie psychologiczne. Jak wykorzystać ten wpływ świadomie i jak się ubrać, żeby poprawić sobie nastrój?

„I nadeszła – złota polska depresja” – kojarzycie obrazek z takim tekstem? Myślę, że w tym roku jest on szczególnie prawdziwy. Pogoda, drugi lockdown i tak dalej. Uważam, że powinniśmy uważać ze słowem „depresja”, bo mówienie, że się dostało depresji od deszczu, może być krzywdzące dla tych, którzy naprawdę cierpią na tę chorobę – ale też bym nie przesadzała, bo można mieć depresję jako chorobę albo nastrój depresyjny, czyli być bardzo przygnębionym.

Na szczęście mamy różne sposoby na poprawienie sobie przykrego nastroju (czyli jeśli dotyczy nas depresyjny nastrój, a nie depresja). Oprócz wsłuchania się w swoje emocje, dopuszczenia do głosu wewnętrznego dziecka i przyjrzeniu się temu, jak się mamy i z czego to może wynikać – i zaakceptowaniu swoich lęków czy frustracji (bo nasze uczucia są naturalne i zawsze dobre; na to, czy są, wpływu nie mamy – mamy na to, co z nimi zrobimy).

Szukając sposób na poprawienie sobie humoru, możemy znaleźć całą listę pomysłów: comfort food, ulubione seriale, głaskanie kotka, jedzenie masła orzechowego łyżką, niegolenie nóg albo właśnie golenie ich, czytanie po raz 407 „Ani z Zielonego Wzgórza” czy wino na kamerce z psiapsi – sposobów jest wiele, skuteczność niektórych z nich jest potwierdzona naukowo (np. słuchania odgłosów przyrody czy patrzenia na przyrodę – również na zdjęcia przyrody!), a część wiemy i czujemy, że nam pomaga.

 

Ubrania na poprawę humoru

Do poprawy nastroju można wykorzystać też ubiór! I to nawet jeśli nie interesuje nas moda i nie bawi nas dobieranie elementów i tworzenie stylizacji. W literaturze naukowej mówi się, że ubiór  to nasza druga skóra, bo to część Ja Cielesnego. Inaczej postrzegamy ubranie na modelu czy wieszaku, a inaczej na sobie. Podświadomie przyjmujemy cechy, które kojarzą nam się z danym ubraniem czy osobą, która mogłaby je nosić.

Ubranie wpływa nie tylko na nasz obraz siebie, ale działa też na nasze zmysły – a tym samym może wpływać na nastrój.

Posiłkując się wiedzą naukową oraz praktyczną, stworzyłam dla was listę 5 sposobów na to, jak można wykorzystać ubiór, by zadbać o swój komfort i poprawić sobie niemrawy nastrój. 🍂💪🍁 W walce z jesiennymi smuteczkami przyda się każda siła!

 

 

5 sposobów na wykorzystanie ubrań do poprawienia sobie humoru:

  1. puchatość materiału

Podstawową naszą potrzebą, jaką zaspokaja ubiór, jest potrzeba wygody, zadbania o swoje zdrowie, a dalej jest to potrzeba bezpieczeństwa. Ubranie nas chroni, chroni nasze ciało – a dzięki temu pośrednio i umysł. Wybierając ubranie wygodne, z miękkiego i przyjemnego materiału, może puchatego, może sprawić, że poczujemy się zadbani, zaopiekowani. Ciału jest miło, więc psychice też trochę milej. Czujemy to podświadomie – dlatego wielu z nas jesienią ubiera się w swetry i dresy. Nie tylko dlatego, że jest zimno – w „zły dzień” też niektórzy wolą siedzieć w dresie albo leginsach i puchatej bluzie. Uranie czegoś z miłego w dotyku materiału to jak przytulenie – koi, otula.

(Na ten temat powstanie jeszcze osobny wpis, gdy tylko autor ciekawego badania o percepcji materiału ubrań podeśle mi cały jego tekst; dotarłam tylko do abstraktu – nie mogę się doczekać, to fascynujące!)

 

2. kolory, które poprawią nastrój

Jeśli szukasz koloru, który pomoże ci wyjść z jesiennego dołka, polecam wybrać:

  • czerwień (bo dodaje energii – rozgrzewa, podnosi ciśnienie krwi)
  • różowy (może podnosić poziom optymizmu)
  • żółty (choć z tym ostrożnie – może poprawiać nastrój, ale nadmierna ekspozycja na żółty, zwłaszcza ten jasny, powoduje wzrost lęku, płaczliwości i irytacji – lepiej się wybrać miodowy czy inny cieplejszy odcień)

 

3. otul się zapachem

Aromaterapia to alternatywna metoda terapii, która wykorzystuje zapachy do wpływania na zdrowie i samopoczucie człowieka. Świeczki zapachowe, kadzidełka, olejki eteryczne… Używamy ładnych zapaszków, żeby poprawić sobie nastrój. W przypadku ubioru też możemy zadbać o to, by pachniało odpowiednio – by jego zapach dobrze na nas wpływał!

Hasłem reklamowym jednej z marek produkującej produkty piorące jest „otul się zapachem”. Otóż to! Warto wybrać płyn do prania czy proszek kierując się jego walorami zapachowymi. Orzeźwiające cytrusy? Kojąca lawenda? Co kto lubi i czego potrzebuje.

Ładnie pachnący środek do prania to jeden sposób, a drugi – perfumy! To już nie jest typowo związane z ubraniami, ale że często spryskujemy skórę oraz odzież, to też to tu dajmy. 🙂

 

4. wyglądaj dobrze – czuj się świetnie

I tu znów – mądre hasło z reklamy. Mądre, bo prawdziwe – czujemy się tak, ja się traktujemy. Siedzenie w dresie ma swoje plusy – komfort, wygoda, puchatość. Ale jeśli jest to dres powyciągany, byle jaki, który ubierasz z myślą „wszystko mi jedno” – sam i sama się wobec siebie poddajesz. To symboliczne pozwolenie sobie na tkwienie w przykrym nastroju, ale i odmówienie samemu sobie uwagi.

Podejdź do siebie z czułością. Nie chodzi o to, żeby się malować i robić na bóstwo (choć można!), a raczej o to, by nasz ubiór był zadbany. Byśmy się o siebie zatroszczyli. O jakość swojego ubioru, jego wygodność – oraz estetykę.

 

5. niech ci się dobrze kojarzy

Czyli kawałek związany z dopamine dressing [TU link do artykułu, w którym opisałam, co to jest dopamine dressing i na czym polega, no i czy to w ogóle działa]. Ubiór ma na nas wpływ w zależności od kontekstu, w jakim występuje i skojarzeń, jakie z nim mamy. Skojarzenia te wynikają z kultury, ale też, i to przede wszystkim, z naszych indywidualnych doświadczeń. Np. kolor różowy generalnie wpływa na nas w pewien sposób, ale wciąż te indywidualne uwarunkowania postrzegania różu mają duży wpływ na ostateczną reakcję, jaką w nas wywołuje [a więcej o różu w TYM artykule].

Warto więc ubrać się w coś, co wywoła w nas pozytywne emocje, będą to np.:

  • ulubiony strój czy chociaż jeden element, który bardzo lubimy
  • coś, co kojarzy nam się ze szczęśliwym momentem (ulubioną kiecę na lato, sweter z pierwszej randki)
  • ubranie, które kojarzy nam się z kimś bliskim (bluzę swojego faceta, sweter od babci, szalik od przyjaciółki)
  • element z fajnym logo czy nadrukiem (ulubionego zespołu, postaci z kreskówki, z motywującym napisem)
  • coś wyjątkowego, co przeznaczamy na specjalne okazje
  • specjalna wcześniej przygotowana stylówka „na słabsze dni” 🙂

 

Czego NIE polecam? Zakupów. Terapia modą, o której można przeczytać w necie, przynosi złudne poczucie ulgi. Podczas robienia zakupów człowiek wchodzi w stan „zakupowego haju” (tak to określają naukowcy). Haj ma to do siebie, że jest bardzo przyjemny – ale też że zejście z niego boli. Że podbija mocno i wysoko, ale na krótko i upadek jest bolesny. Że po tej ekscytacji możemy czuć się jeszcze gorzej. Poza tym, kupowanie „na poprawę humoru” jest szkodliwe dla planety. I portfela. Jak to mówi mój znajomy – szkoda sensu na coś takiego.

Na koniec dodam jeszcze, że warto pomyśleć, jak chcemy sobie poprawić nastrój, na jaki. Co to ma być ten „dobry nastrój” albo „lepszy humor”? Chcemy zmniejszyć lęk? Uspokoić się? Dodać sobie energii, rozbudzić się? Warto pamiętać o celu.

 

Dotychczas w swoich działaniach skupiałam się mocno na stronie naukowej. Ostatnio pomyślałam, że może taki luźniejszy, bardziej „życiowy” i zupełnie praktyczny wpis też by Wam przypadł do gustu. 🙂

 

Który sposób najbardziej Was przekonuje? Dajcie proszę też znać w komentarzu, co myślicie o takim podejściu do tematu psychologii ubioru, nieco mniej naukowo-badawczym – no i jakie stylówki przyszykujecie sobie na gorsze dni! Widzimy się pod wpisem! 🙂

 

 

Źródła:

https://www.whowhatwear.co.uk/colors-for-mood/slide29 (dostęp 22.10.20)

https://www.healthline.com/health/mental-health/the-mood-boosting-benefits-of-color-therapy#What-is-color-therapy? (dostęp: 22.10.20)

https://theartofsimple.net/color-me-happy-using-color-to-impact-your-mood/ (dostęp: 22.10.20)

https://www.health.com/mind-body/boost-your-mood-with-color (dostęp: 22.10.20)

 

Dodaj komentarz