COVID pojawił się dość nagle i poruszył nie tylko państwami i biznesami, ale przede wszystkim naszymi życiami. Wpakowanie nas do puszek mieszkań, wciśnięcie do nich pracy, przyjaciół, jogi i reszty naszych małych wszechświatów stopniowo nas zmieniało. W związku z tym zmieniało się też nasze podejście do ubrań. Dziś wirus jest w odwrocie (póki co; miejmy nadzieję, że chociaż pozostanie pod naszą większą kontrolą). Chcę więc przyjrzeć się temu, jak pandemia zmieniła podejście do ubrań, jak stopniowo przebiegał ten proces. Zapraszam w podróż w czasie!

 

Od antycznych dresów, przez renesansową marynarkę z bokserkami, aż po nowoczesne sportowe garnitury. Czyli ewolucja tego, jak nosiliśmy się w COVIDZie

O tym, jakie zmiany w naszym podejściu do ubrań zaszły na przestrzeni ostatnich dwóch lat, można by już pewnie napisać książkę. Ja w tych dziejach widzę 3 główne okresy, etapy – epoki wręcz!

Etapy zmian podejścia do ubrań w czasie lockdownu:
  1. Historia zaczęła się od dresów. Zostawieni w domu, zamknięci w czterech ścianach, przerzuciliśmy się na dresy, legginsy, szorty i inne bardzo wygodne stroje. Odpuściliśmy sobie strojenie się, próby spełniania cudzych standardów, sztywnych zasad. Więcej o tym możesz przeczytać w raporcie serwisu Pracuj.pl „Zdalny styl i szyk. Strój Polaka na home office”, bardzo polecam. Ten raport znajdziesz TUTAJ. Wtedy, na samym początku lockdownu, praca subtelnie wkradała się do naszych domów. Macki sparaliżowanych narodową kwarantanną zakładów pracy przeciskały się przez drzwi domów i mieszkań, aż wreszcie firma weszła nam do domów na dobre….
  2. …Razem ze szkołą, uczelnią, psiapsi i urzędem, no i lekarzem na wizytach telefonicznych. Znów odczuliśmy napięcie – przeszliśmy do nowej normy; normy pracy (i życia) zdalnie. Sytuacje życiowe te same, tylko w innej formie. No a jak szkoła, jak praca, to trzeba porządnie wyglądać. No właśnie – porządnie wyglądać. Czyli gdy widać; a tam, gdzie nie widać, to już nie trzeba. Wtedy to pojawił się nowy trend: koszula i bokserki albo bluzka z figami czy dresem – generalnie „wyjściowa” góra, domowy dół.
  3. Z czasem część z nas uczyła się, że siedzenie przed laptopem w piżamce nie sprzyja produktywności. Marki modowe zdążyły trochę się otrząsnąć po zamknięciu ich stacjonarnych oddziałów i innych problemach, i wyczuły nowe potrzeby swoich klientów. Pojawiły się dresowe garnitury czy też sportowe garnitury.

O tych etapach pisała m.in. Interia, odnosząc się do badań poczynionych przez serwis Pracuj.pl – TU link do tekstu.

Jak pandemia zmieniła podejście do ubrań

Jak pandemia zmieniła podejście do ubrań

Tu chcę się podzielić obserwacjami. Nie poczyniłam badań rynkowych, nie wyśledziłam raportów marek – chcę spojrzeć na te zmiany bardziej ze swojej, psychologicznej strony. 😉

 

  • Przekonaliśmy się, ubiór ma na nas ogromny wpływ. Na nasze: nastawienie, postawę; samopoczucie; produktywność, możliwości poznawcze.

Okazało się, że piżamka jest super, ale może jednak nie do pracy.

Okazało się też, że jak się człowiek przebierze, może podmaluje, to zaraz się inaczej chce pracować.

Że nosząc byle co, czujemy się gorzej.

Wreszcie dostrzegliśmy, że nawet jeśli stawiamy na „tylko dres” i „jakąś tam koszulkę”, to warto, żeby to była „jakaś tam naprawdę fajna koszulka”.

 

  • Jeszcze wyraźniej zobaczyliśmy, że ubranie w dużej mierze pełni funkcje społeczne.

Gdy nagle nie trzeba było iść do biura, wielu z nas przerzuciło się na swobodniejszy strój. Nie każdy siedział przy pracy zdalnej w brudnych dresach. U większości z nas pojawiło się jednak takie rozprężenie.  Myślę o tym jako o udomowieniu tego biznesowego, wyjściowego, „poza domowego” uniformu. Stało się to, bo już nikt nie wymagał, byśmy ubrali się „porządnie, jak do pracy”. Ani szefostwo, ani krzywo patrzący współpracownicy, ani nasz wewnętrzny głos dbający, który dba o to, byśmy zachowywali się w sposób społecznie aprobowany.

 

  • Dostrzegliśmy, że potrzebujemy mniej ubrań (ale lepiej dobranych).

Wielu z nas spotkało się tym, że nagle nie miało co nosić – bo nasze garderoby były zbyt eleganckie, wyjściowe; albo odpowiednio wyjściowe, ale po prostu brakowało w nich wystarczająco wygodnych elementów.

 

  • Doceniliśmy to, jaki ubiór ma wpływ nie tylko na nasze otoczenie i na to, jak inni nas odbierają, ale też jak to, co nosimy, wpływa na nas samych.

Wielu z nas dostrzegło, że ubranie nie tylko świadczy o roli (jest znakiem dla otoczenia), ale że może też nam pomóc w nią wejść (być sygnałem dla nas samych). Odkryliśmy, że świadomie możemy wybrać ubranie się „jak do pracy”, by być bardziej zmobilizowanymi do pracy. Jednym z najczęściej googlowanych tematów na początku pandemii było „jak ubrać się do pracy zdalnej” (przegapiłam ten moment i się tu nie wypowiedziałam, ups). Dostrzegliśmy więc, że ubiór, który nosimy podczas pracy, jest ważny. Nie tylko dla naszego umysłu, intelektu, myślenia, ale też dla emocji. Zatroszczenie się o siebie poprzez zadbanie o swój wygląd niejednemu pomagało poprawić sobie humor, jakoś okiełznać lęk, smutek wywołany izolacją, a nieraz i innymi problemami. O tym, że ubiór naprawdę może nam pomóc poczuć się lepiej, pisałam m.in. TUTAJ.

 

  • Odkryliśmy, że ubieramy się przede wszystkim dla siebie samych.

Kiedy nikt nie wymaga od nas, byśmy byli jakoś ubrani (albo w ogóle). Kiedy mało kto parzy na to, co mamy na sobie lub nie widzi tego zupełnie nikt – wtedy zauważamy, że ubieramy się dla siebie. Dla siebie i swojego komfortu (fizycznego, może też psychicznego) dres, ale dla siebie też sukienka czy spodnie inne niż sportowe (dla, głównie, komfortu psychicznego). Osobiście tę zmianę chyba lubię najbardziej. Myślę sobie, że to otwiera szersze drzwi tej części psychologii ubioru czerpiącej nie z psychologii społecznej i skupiającej się na tym, jak się ubrać, by INNI coś tam o nas myśleli, ale na tej czerpiącej z psychologii osobowości i rozwojowej, która skupia się na tym, jak się ubrać, byśmy MY SAMI myśleli, czuli i zachowywali się lepiej – lepiej, czyli tak, by nam to służyło, by nam było ze sobą lepiej.

 

A Ty, masz coś jeszcze do dopisania na tej liście? Jak pandemia zmieniła Twoje podejście do ubrań? Daj znać w komentarzu, koniecznie!

Dodaj komentarz