Jeśli śledzisz w SM jakieś osoby związane z branżą fashion, zajmujące się zdrowiem psychicznym albo publicystów piszących o kulturze (albo w ogóle kogokolwiek, bo mam wrażenie, że teraz już ci magiczni „wszyscy” o tym mówią), to pewnie wiesz o „aferze z Medicine”. Ubranie lekiem na depresję zalecanym do codziennego stosowania. Co na to psychologia ubioru?

 

Krótkie wprowadzenie dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi albo już nie pamiętają

Medicine to marka odzieżowa, która swój brand opiera na pomyśle terapii modą, leczenia ubraniami (o samym tym napiszę jeszcze osobny artykuł, o terapii modą). Ich motto to everyday therapy. Pomysł na to, że ubrania mogą oddziaływać na naszą psychikę i pozytywnie na nią wpływać, jest znany i ogólnie przyjmowany. Musi to mieć sens, przecież lubimy ubrać albo kupić „coś fajnego”, żeby poprawić sobie humor, lubimy „odwalić się, by poczuć się jak milion dolarów”.

Sam zamysł jest w porządku. W sensie, został przyjęty, odbiorcy dali okejkę – tak, Medicine oferuje ciuchy jako lek (raczej suplement diety?) do codziennego stosowania, okej, niech im będzie. 

Dlaczego parę dni temu wokół marki zawrzało?

Przez nową kolekcję i ten spot, który ją promuje: (tu pojawi się link, ale piszę artykuł z telefonu, bo jestem poza miastem przez najbliższy tydzień – a to tak gorący temat, że nie mogłam nie napisać o nim już teraz!). 

Medicine wypuściło nową kolekcję stworzoną we współpracy z Dorotą Masłowską i Maciejem Chorążym. Sam spot jest bardzo ironiczny, jak pisze marka w swoim oświadczeniu, i dzięki temu, że jest parodią reklam leków i innych „środków cud”, ma uwrażliwiać odbiorców na temat trudności psychologicznych i chorób psychicznych.

Sam spot można zrozumieć i odczytać tak, jak opisuje go marka. Można też go nie zrozumieć czy zrozumieć inaczej. Można go rozumieć i wciąż uważać, że jest niestosowny. ALE – oprócz reklamy jest jeszcze sama kolekcja. Jeden z produktów zainteresował mnie szczególnie. T-shirt z nadrukiem, który sprawia, że ludzie nie dają rady zacisnąć zębów, tych prawdziwych i tych sztucznych, i nie skomentować.

 

T-shirt z motywującym hasłem

Na T-shircie widzimy sztuczną szczękę zagryzającą listek tabletek, a na całej bluzce widzimy napisy „LECZ SIĘ”.

Gwóźdź do trumny? Gruba przesada? Cóż, jestem marketingowcem i jednocześnie osobą, której tematy zdrowia psychicznego są bliskie, ale dziś chcę spojrzeć na tę sprawę z innej strony. Codzienna terapia modą sponsorowana przez koszulkę, która wrzeszczy do ciebie capslockiem „lecz się” (i tym samym zasila rzeszę życzliwych ludzi, którzy tylko dobrze nam radzą), to właśnie jest dla mnie punktem wyjścia do rozmyślań nad tym, jaki wpływ na psychikę mogą mieć ubrania.

Nie chciałabym jednoznacznie wypowiadać się na temat stosowności tej kampanii, bo ja tu jestem tylko skromnym (prawie)psychologiem ubioru i swoją działką chcę się zająć – tym, czy takie koszulki faktycznie mogą mieć moc leczniczą albo przynajmniej jakoś nas wspierać. 

Tego, że ubrania mają na nas wpływ, się domyślamy i to wiemy (o tym poczytasz m.in. w moim artykule o percepcji ubraniowej).

A jak ma się to w przypadku ubrań związanych tematycznie z chorobami psychicznymi? Bo ma się na pewno? Zastanówmy się, odnosząc się do psychologii.

WPŁYW UBRAŃ NA CZŁOWIEKA

Opiszę teraz teoretycznie możliwe przyczyny i efekty noszenia ubrań ze wzorem czy napisem nawiązującym do jakiejś sprawy oraz, praktycznie, możliwy efekt, jaki wywoła noszenie T-shirtu Medicine lub innego nawiązującego w ironiczny sposób do zaburzeń psychicznych.

 

Wpływ ubrań na psychikę, wybrane aspekty

teoretycznie:

  • poczucie misji – przez ubiór możemy manifestować swoje poglądy i wartości; noszenie ubrań, które wyrażają ważne dla nas rzeczy i mówią o tym, w co wierzymy, pomoże nam zmotywować się do działania
  • umocnienie postawy – noszenie ubrań, przez które deklarujemy swoje stanowisko w sprawie, może zwiększać nasze poczucie sprawstwa i mobilizować nas do działania w jej sprawie

praktycznie:

-negatywny- osoby, które bagatelizują problem chorób psychicznych, będą umacniać się w swoim podejściu, manifestując przez ubiór swoje podejście do sprawy

+pozytywny+ osoby, które chcą promować dbanie o zdrowie psychiczne, dzięki takiej koszulce będą mogły pokazywać, że to ważny temat i zachęcać do rozmowy – jeśli uznają, że jej ironiczny wyraz może w ten sposób zadziałać

 

teoretycznie:

  • poczucie przynależności – ubierając koszulkę z hasłem np. wegańskim, utożsamiasz się ze wszystkimi weganami; w pewnym sensie przyznajesz do nich – jeśli nie należysz do grupy, której dotyczy hasło, możesz w ten sposób solidaryzować się z nimi

praktycznie:

+pozytywny+ osoby zaangażowane w edukowanie na temat zdrowia psychicznego poczują się, podświadomie lub świadomie, bardziej zaangażowane w sprawę, będą miały okazję, by solidaryzować się z chorymi, wspierać ich, wyrażać akceptację dla ich trudności

-negatywny- osoby chore mogą „dobić się”, noszą taki strój; może on stać się elementem stygmatyzacji społecznej osób z trudnościami psychologicznymi; nawet jeśli inni nie będą wytykać palcami, to samo myślenie o sobie jako „ja chory” albo „ja świr” zamiast „ja z chorobą”; tym samym – demotywować do leczenia i pracy nad sobą

 

praktycznie:

  • noszenie tego, co nam się podoba i w czym czujemy się dobrze, poprawia nastrój – a więc jeśli ktoś ubierze to, bo ładne, fajna ironia/pastisz, to prawdopodobnie poprawi sobie tym nastrój
[Z czego wynika ten wpływ? M.in. z mechanizmu reagowania na dysonans poznawczy, z percepcji ubraniowej, o których często tu mówię. Mechanizmy opisałam dokładnie w artykule o właśnie percepcji ubraniowej oraz tym, jak noszenie eko t-shirtów może na nas wpływać.]

 

Na dwoje babka wróżyła z tym wpływem

Jak noszenie takiej koszulki wpłynie na mnie, a jak na ciebie? TO ZALEŻY (jak zawsze, witam w świecie psychologii).

To, jak tego typu ubranie na nas wpłynie, zależy od:

wrażliwości poznawczej (na ile w ogóle to zauważam, na ile to dla mnie wyraźna rzecz, na ile mi się to rzuca w oczy);

interpretacji elementu (czy myślę o tym jako czymś fajnym czy słabym, czy postrzegam to jako dobry sposób promocji czy przykry żart);

znaczenia tematu (na ile w ogóle obchodzi mnie temat zdrowia psychicznego);

informacji towarzyszących (co mówią o tym inni, ale też z jakimi informacjami zetknęłam się ostatnio);

– i innych.

 

Wniosek dla nas?

Pozwólmy sobie na odczuwanie różnych emocji wokół tej sprawy. Jesteś oburzony, urażony, choć większość ludzi uważa, że to okej, że to sztuka? W porządku. Postrzegasz kampanię jako wyraz artystyczny i doceniasz jej twórców, a wszyscy wokół protestują, uznając ją za okrutną? Też w porządku. Obserwujmy swoje uczucia – to, co dzieje się w nas na myśl o sprawie, na widok takich ubrań. Nośmy je, jeśli czujemy się w nich dobrze. Interpretacja nadruku czy wzoru zależy od obserwatora. Są wzory jednoznaczne jak np. krzyż chrześcijański, ale wiele z nich, jak np. ten od Medicine, możesz nosić z różnych powodów, z różnym przesłanie – i jego wydźwięk może być różnie odbierany przez noszącego i drugą osobę. Ubrania mają na nas wpływ – wybierajmy te, które na nas oddziałują dobrze.

I pamiętajmy, że leczenie się z chorób psychicznych nie jest takie łatwe. Że pójście do psychologa czy lekarza na dwie wizyty nie uzdrawia, nie ma nic na pstryk. Że „tylko umówienie się na głupią wizytę” może być naprawdę trudne. I że zaburzenia psychiczne są chorobą – jak rak, astma, zespół policystycznych jajników, nadciśnienie, Hashimoto i inne takie. Nie mówisz komuś „weź coś sam zrób z tą tarczycą”, „uspokój serce”, „po prostu przestań mieć biegunkę”, „zacznij normalnie oddychać a nie że masz jakieś ataki”, „nie miej wyładować elektrycznych w mózgu i ataków padaczki” – to nie mów też, że ktoś ma „się rozchmurzyć” albo „po prostu zmienić nastawienie”.

Warto myśleć, co się mówi i robi, jak to mogą zinterpretować inne osoby. Warto być życzliwym, tak po ludzku.

I korzystać z ubrań, bo one naprawdę na nas wpływają – w dobry i zły sposób. Ale, bez przesady, ubraniem się nie wyleczysz. Ale to, mam nadzieję, wszyscy wiemy.

 

Trzymajcie się ciepło – zaczęła się jesień, więc teraz to życzenie nie jest już okrutne, bo nie wiązałoby się z roztopieniem. 🙂 I koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, jak wy byście się czuli w takiej koszulce i co myślicie o całej sprawie!

 

Dodaj komentarz