Czyli obserwacja z życia księżniczki Mai w wypożyczalni strojów, która ta obserwacja pokazuje, dlaczego lubimy się stroić, przymierzać ubrania; dlaczego oczekuje się, że będziemy się pokazywać innym w nowych ciuchach?

Mój partner uważa, że jestem (jego) księżniczką – to by wyjaśniało, dlaczego aż tak ucieszyłam się z zaproszenia na królewskie urodziny mojej znajomej. Impreza tematyczna – przebranie obowiązkowe! W szafie nie udało mi się znaleźć nic dość królewskiego (dziwne, tyle różowych ubrań i nic królewskiego…?), więc wyruszyłam do wypożyczalni strojów.

W wypożyczalni było już paru ludzi – przypadkowo spotkało się tam kilka par, które następnego dnia miały się wspólnie bawić. Panie przymierzały stroje, komentowały nawzajem swój wygląd (panowie czekali na swoją kolej). Największa uwaga skupiała się na organizatorce, która nie mogła zdecydować się na strój dla siebie i swojego męża (który o imprezie nie wiedział – cała impreza miała być niespodzianką urodzinową). Przyglądałam się temu z boku, wyczekując zwolnienia przymierzalni (i mojego królewskiego stroju – który rezerwowałam dzień wcześniej telefonicznie, ale właścicielka chyba niespecjalnie się przejęła naszą rozmową, skoro obiecaną suknię dała do spróbowania też innej klientce).

Dlaczego dla pań było to takie ważne – pokazywać się sobie nawzajem, komentować swój wygląd? Można pomyśleć o zacieśnianiu więzi – z tego, co zrozumiałam z rozmowy, były to dobre koleżanki. Można też pomyśleć o chęci zdobycia uwagi mężczyzny, o potrzebie bycia adorowaną – w końcu jedna z pań szukała stroju dla siebie i swojego niczego nieświadomego męża (i, o tym nie wspomniałam, wybierała same dość seksowne, moim zdaniem, stroje – krótkie spódniczki, duże dekolty itd.).

I tak się zastanawiałam, jakie znaczenie ma ich zachowanie – które wydaje mi się dość normalne, typowe. Ale – jakie było moje zdziwienie, gdy po przymierzeniu swojej sukni usłyszałam:

– A pani się nam nie pokaże? No jak to tak, całą zabawę pani psuje. Proszę jeszcze raz przymierzyć i się nam pokazać!

Rozumiecie? Babeczki były bardzo zaabsorbowane swoimi strojami i sobą nawzajem, a jednak jedna z nich zwróciła uwagę na mnie i mój strój, i jeszcze wymagała, żeby się jej pokazywać!

Z rozbawieniem weszłam więc do szatni, znów ubrałam moją suknię, dumnie zaprezentowałam się w niej dwóm obcym paniom i partnerowi jednej z nich, do tego skorzystałam z ich pomocy przy wyborze korony i, podziękowawszy, pojechałam do domu.

Wnioski
  • Przymierzanie ubrań to pewien rytuał, pradawny, pierwotny. Gdy myślę o tej sytuacji, na myśl przychodzi mi scena, w której jaskiniowcy szykują się na ważne wydarzenie – obrzęd ślubny, jakiś rytuał zmiany z chłopca w mężczyznę, święto wioski… Przymierzanie ubrań ma więc znaczenie dla budowania relacji. Strojenie się buduje wspólnotę. Tu mieliśmy jedną grupę: panie i pan, którzy się znali i byli uczestnikami jednej imprezy, byli paczką przyjaciół – ja poza tym. W tej jednej sytuacji staliśmy się grupą – wszyscy byliśmy imprezowiczami-przebierańcami, to nas łączyło. Staliśmy się sobie jeszcze bliżsi, gdy jedna z pań włączyła mnie do swojego mini-świata, gdy zaprosiła mnie do wspólnego strojenia się.

 

  • Ubiór jest ważny dla tego, jak jesteśmy odbierani, zwłaszcza w grupie. Dbanie o odpowiedni ubiór członków grupy to sposób na wsparcie ich (np. wszystkie druhny stroją pannę młodą, by ładnie wyglądała i czuła się dobrze, by mąż jej pożądał), ale też na określenie pewnych zasad (np. rodzic komentujący ubiór nastolatki przed jej wyjściem do szkoły). W ten sposób dba się o ład.

 

  • Myślę, że ważne było też to, że nie wzięłam sukni z wieszaka, a po kimś – i w ten sposób też stałam się bliższa. Tu możecie zacząć zgrzytać zębami, bo to już mocno Freudowskie, ale tak sobie pomyślałam, że może pani chciała dla mnie dobrze (dlatego propozycja, że oceni, jak wyglądam) tym bardziej dlatego, że właśnie zostałam powierniczką „sukienki jej koleżanki” (dodam, że pani, gdy zorientowała się, że ja się czaję na tę turkusową księżniczkę, zaraz zabrała koleżance z hasłem „to ja już dam tej pani, bo ona tu czeka, daj tę sukienkę; i to dla Mariusza też oddaj – a pani chce komplet? – no, to daj oba, Marzenka”).

 

  • Pomyślałam też, że było w tym geście coś opiekuńczego – panie były ode mnie ze 20 lat starsze. Może to też jakoś wpłynęło na ich chęć wsparcia mnie, zaopiekowania się mną i zadbanie o mój „odpowiedni” wygląd.

 

  • …a Ty co myślisz o tej sytuacji, jak ją rozumiesz? Daj znać w komentarzu!

 

PS

Powiem Wam, że naprawdę długo pisałam ten post. Początkowo chciałam go opublikować tylko na Ig, ale wyszedł za długi; skróciłam go, wciąż był za długi, więc postanowiłam jednak dać go tu i znów wydłużyć. Możecie też mi dać znać, czy takie rozkminy nad sytuacjami z życia są dla Was czymś ciekawym! 😊

No, a jeżeli ktoś mnie jeszcze na tym IG nie obserwuje, to zapraszam: klik!

Dodaj komentarz