Czy psychologia mody jest prawdziwa. Bzdury psychologii ubioru

Czy słyszałaś/eś już ciekawostki typu: „ubierz się na czerwono, będziesz mieć lepszy humor, a ostre czubki butów to znak, że w domu dominowała matka”? I to właśnie myślisz, słysząc o psychologii ubioru? Dziwisz się, prychasz pogardliwie. Tego się spodziewałam. Pocieszę Cię, że prawdziwa psychologia mody to dziedzina naukowa i ma dużo sensowniejsze odkrycia. Jakie np. i skąd te bzdury? Już tłumaczę. Dziś pogadamy o tym, czym psychologia mody NIE jest. 

 

W tym wpisie dowiesz się:

  • w jakie treści nt. psychologii mody nie wierzyć
  • z czego wynika problem ze źródłami dot. psychologii ubioru
  • skąd czerpać rzetelne informacje o znaczeniu ubioru i jego związkach z psychiką

 

Zajmuję się psychologią ubioru od 3 lat (samą psychologią od 5) i przestaje mnie dziwić, że ludzie nie wierzą w psychologię mody. Choć mówi się o coraz większej liczbie subdyscyplin psychologii akademickiej i praktycznej i choć psychologa zatrudnia się już, mam wrażenie, wszędzie, to psychologia ubioru wciąż brzmi jak takie bzdurki. I się nie dziwię – zwłaszcza gdy w internecie czytam… No, sami spójrzcie, co.

 

W co nie wierzyć o psychologii mody – ubiór a nastrój i zmienianie go za pomocą stroju

„Jak zatem strojem poprawić sobie nastrój, przegonić chandrę, doła i złe myśli? Jest na to kilka niezawodnych sposobów! Kiedy wstaniemy lewą nogą, koniecznie włóżmy coś w żywych, wesołych kolorach (wszak słoneczna wiosna za oknem jak najbardziej nas do tego zachęca). Czerwień (zastosowana jako baza outfitu lub dodatkach) z pewnością doda nam energii i wprawi w doskonały nastrój!”

Mit: Kolorowe kolorki poprawiają każdemu humor.

Fakt: Ekspozycja na ciepłe kolory może poprawiać humor – ale i pogarszać. Czerwony np. podnosi poziom energii, ale i agresji oraz wrogości, żółty – może podnosić poziom lęku. Poza tym percepcja koloru poza sobą zmienia się, gdy mamy go na sobie.

Fakt z życia: oszalałabym, gdyby mnie ubrać w czerwień. Moja wrażliwość sprawia, że w czerwonej sukience wytrzymam max. 10 minut i to jeśli nie spojrzę na siebie w lustrze od razu. Nie, nie każdemu humor poprawi czerwona sukienka. Coś w ciepłych kolorach – już szybciej, bo do wyboru jest masa kolorów, ale wciąż, nie u każdego zadziała taka strategia.

O tym, na ile „ubieranie się na wesoło” może być skuteczne, przeczytasz np. w TYM moim wpisie.

 

„Na zły humor znakomicie działa także wybranie stroju kobiecego, zwiewnego, podkreślającego walory sylwetki. Kiedy bowiem włożymy ubrania szare czy czarne, bezkształtne i workowate, na pewno nie będziemy prezentować się w nich (a co za tym idzie, czuć się) dobrze. Znakomicie widać to choćby w wielu filmach – po rozstaniu, utracie pracy czy w innym nieciekawym momencie życia bohaterki zwykle snują się po mieszkaniu w za dużych szarych swetrach założonych na równie nieciekawą piżamę. Pamiętajmy o tym, iż gdy czujemy się kobieco i pięknie, otoczenia tak właśnie będzie nas odbierało!”

Mit: Ubranie się kobieco poprawi każdej kobiecie humor.

Fakt: Nie każda kobieta lubi eksponować stereotypową dziewczęcość. Nie każda kobieta będzie czuć się dobrze, a dzięki temu radości, w zwiewnych strojach. Ubiór może podnosić nastrój, gdy jest dopasowany do osobowości noszącego.

Poza tym ubiór może pełnić funkcję podnoszenia nastroju, ale i jego ilustrowania. Przeczytasz o tym w tym wpisie na moim Instagramie: klik!

To jedziemy z drugim wątkiem poruszonym w tym fragmencie.

Mit: W szarości i workowatych ubraniach każdy czuje się fatalnie. Wyglądając „źle”, czujesz się źle.

Fakt: Szarość i spokojne kolory mogą pomóc zaopiekować się naszymi emocjami. Workowate kroje mogą zapewnić komfort, a więc i pomóc wrócić do równowagi emocjonalne. Nie każdemu, ale są dwa typy osób – „odstrzelę się i będzie mi lepiej” oraz „ubiorę się po domowemu i będzie mi lepiej”. A wyglądanie „źle” to jest mocno osobista kwestia.

Fakt z życia: Dla mojego partnera jestem bardzo atrakcyjna nie w różowej kiecuszce, a w legginsach i bluzie typu kangurek. To raczej strategia „workowara i bylejaka”, jak da mnie. Jak widać, gusta są różne – i warto o nich dyskutować, wbrew powiedzeniu.

 

„Gdy zaś martwi nas kilka dodatkowych kilogramów, a chcemy prezentować się szczupło, pamiętajmy o trzech zasadach. Bardzo dobrze będziemy prezentować się w zestawie jasna góra – ciemny dół (nigdy odwrotnie!). Zrezygnujmy także z dużych printów (na przykład kwiatowych), sprawiających, że sylwetka wygląda dość ciężko. Bardzo dobrym rozwiązaniem będzie w tym przypadku założenie całego zestawu w jednej barwie (przełamaniem może być np. torebka lub buty w innym kolorze).”

Tu nie będę się dużo wypowiadać, bo nie jestem stylistką, nie znam się na zasadach komponowania stylizacji, ale wydaje mi się, że to czarny maskuje, więc ciemny dół sprawdzi się u pań z obfitymi biodrami, pupą i nogami, ale u pań z małym dołem, a większymi piersiami już nie. Poza tym – nie rezygnujemy z printów tylko dlatego, że jesteśmy w rozmiarze trochę większym niż sieciówkowy. Jeśli zależy nam na optycznym wyszczupleniu sylwetki, to okej, ale przestańmy wreszcie musztrować kobiece ciała nawet ubiorem. Chcesz nosić wzorki – śmiało, Siostro i Bracie.

PS tak, ten fragment też znalazłam, googlując typowo o psychologii mody/ubiory.

Mit: Psychologia ubioru nie jest od mówienia Ci, jak masz się ubrać, by zawstydzona/y swoim ciałem, chować się. Wręcz odwrotnie – ma podnosić pewność siebie (może być chowaniem, może być eksponowaniem, ale to jest wybór osoby, nie wyłącznie kanonów).

 

„Na koniec jeszcze jeden sposób na rozładowanie stresu, pozbycie się złego humoru i smutków – zakupy! Która z nas ich nie uwielbia? Nieważne, czy wyjdziemy z centrum handlowego z pięcioma sukienkami i trzema parami butów, czy też sprawimy sobie miły drobiazg w postaci uroczej apaszki czy eleganckich, ultrakobiecych pończoch, na pewno poprawi nam to nastrój! Gdy zaś wybierzemy się na zakupy w towarzystwie przyjaciółek i przy okazji pójdziemy z nimi na kawę (z dobrym ciastkiem, jeśli aktualnie nie jesteśmy na diecie), z pewnością spędzimy urocze, pełne radości popołudnie!”

Fakt: Zakupy podnoszą humor, bo zapewniają nam „dopaminowy haj”. Towarzystwo może poprawić nastrój.

Mit: To nie jest pomoc skuteczna. Poprawa nastroju następuje szybko, ale na krótko, a gdy emocje opadną, spadek nastroju jest znaczny, nieraz dochodzą do niego wyrzuty sumienia. Jako konsultantka ds. psychologii ubioru nie polecam tej strategii.

 

 

Ściemy na temat psychologii ubioru – ubiór a osobowość

„Delikatna biżuteria – chcę coś zaznaczyć, ale nie jest to istotne.”

To już jest po prostu dla mnie niezrozumiałe. To właśnie istotne rzeczy zaznaczamy… nie?

 

„Duża torba – mam tendencję do zamartwiania się na zapas.”

„Mała torebka – staram się nie rozpamiętywać przeszłości.”

A może mam dużo/mało do noszenia? Mit. Po prostu.

 

„Czapka z daszkiem (u panów) – Tuszuję swoją nieśmiałość, chcę być męski i zdecydowany, podkreślam swój wzrost i wartość intelektualną.”

Czy panowie zgodzą się ze mną, że to mit bez jakiekolwiek poparcia?

 

„Biała bluzka – próbuję nawiązać kontakt, chcę, aby dostrzeżono moje działania; świadczy o pewnych problemach emocjonalnych.”

Mit. Fakt: Albo o elegancji. Albo o dominacji introwertyzmu.

„Masywne obuwie z klamrami (u pań) – u podstaw mojego wychowania tkwi problem, z którym chcę sobie poradzić.”

Mit. To jest właśnie ten pseudo Freud, przez który ludzie nie wierzą w psychologię mody jako dziedzinę nauki…

„Starsza kobieta ubrana jak nastolatka – problem emocjonalny, chęć zatrzymania wieku.”

Fakt. Myślę, że ta interpretacja mogłaby być dość trafna. Choć, oczywiście, wszystko „to zależy”.

 

„Za duża męska koszula, luźne męskie swetry, dżinsy to córeczka tatusia. Symbolizuje potrzebę opieki. Taka kobieta pokazuje, że w pewien sposób jest małą dziewczynką domagającą się ojcowskiego ciepła, czułości i zapewnienia jej poczucia bezpieczeństwa. Łatwo się domyślić, że jest to również forma zrekompensowania tego, czego zabrakło w dzieciństwie. Najprawdopodobniej będzie szukać partnera starszego od siebie. Jeśli spotyka się z rówieśnikiem, to wybiera odpowiedzialnego i dojrzałego mężczyznę, który mimo młodego wieku będzie umiał zastąpić jej ojca.”

Mit.

…dlaczego. Dlaczego.

Fakt: może świadczyć o potrzebie opieki, braku umiejętności lub chęci zaopiekowania się samą sobą, ale tatusia zostawmy w spokoju.

 

„Rozcięcia z boków bluzki czy koszuli, jeśli założymy, że przód jest przyszłością a tył przeszłością, może odczytywane być jako wyraźne odcięcie się od przeszłości i zdecydowanie na nowego rodzaju aktywność w życiu. Ważna jest tutaj wysokość występowania tych rozcięć. Jeśli są duże i znajdą się bezpośrednio w sferze świadomej, to osoba taka jest gotowa do przewartościowań i wprowadzenia znaczących zmian. Natomiast jeśli bluzka czy koszula jest dłuższa, a niewielkie pęknięcia trafiają poniżej pasa. To pragnienie zmian pozostaje w sferze nieświadomej.”

Mit. Za dużo bzdur, 0 podstaw naukowych. Nie mówię, że w badaniach, ale chociaż w teoriach psychologicznych.

 

„Co mówi przez nasz wygląd. Ubrania blisko ciała – potrzebuję miłości, ciepła i wzmocnienia emocjonalnego, mam trudności z wyrażaniem uczuć.”

Totalny mit. Fakt: a co z seksownymi ubraniami przylegającymi do ciała? To raczej by się kojarzyły, że puchate ubrania mają dać poczucie bliskości i opieki przez milutką strukturę materiału.

 

„Co mówi przez nasz wygląd. Ubrania szerokie, obszerne – lubię swobodę wewnętrzną i zewnętrzną, pragnę wolności i niezależności, często jestem głośny i dużo gestykuluję”

Mit – Totalne pudło, raczej jest w drugą stronę. Fakt: często osoby nieakceptujące swojej cielesności chowają się za ubraniami, wybierając te obszerne.

 

„Ubiór „na cebulkę” – w interakcji z drugą osobą będę stopniowo odkrywać swoje problemy, nie dam się poznać do końca, ukrywam swoje myśli.”

Mit. Fakt: a jeśli lubię się bawić ubiorem i wiem, że ubieranie się warstwowo to jedna z technik komponowania stylizacji?

 

„Buty lekkie o ostrych czubkach, które sprawiają wrażenie delikatnych, to podobno symboliczna pamiątka po dominującym znaczeniu kobiety w domu, np. gdy matka miała zawsze ostateczne zdanie. Buty sportowe na co dzień, to atrybut ludzi przesadnie karconych i dyscyplinowanych w dzieciństwie.”

A to nawet wiem, z której książki. Mit. Niestety, ale interpretowanie obuwia nie jest takie łatwe i nie ma żadnego uzasadnienia dla takich tez. Sorry-not-sorry.

 

 

Dlaczego w internecie jest tyle bzdur o psychologii ubioru?

  • To popularny temat. Wiele osób chce się na niego wypowiedzieć, mimo że nie ma wiedzy.
  • Wciąż niewiele jest naukowych źródeł. Pojawiają się badania, ale trudno o naukowe książki, inne opracowania. Mało jest źródeł, do których się można odnieść, zwłaszcza nie siedząc w naukowym świecie.
  • Jakieś 75% dostępnych treści to opracowania, z których tylko mała część ma jakiekolwiek naukowe podstawy, czerpie ze źródeł innych niż „bo ja myślę”. Szczególnie w Polsce – nie ma porządnych książek, większość autorów odwołuje się do 2 bardzo nierzetelnych pozycji.
  • Jako ludzie mamy coraz mniejszą umiejętność krytycznego i samodzielnego myślenia oraz potrzebę weryfikowania prawdziwości informacji, które do nas docierają.
  • Psychologią mody zazwyczaj, w Polsce, zajmują się osoby, które z psychologią nie mają nic wspólnego albo mają niewiele. Trudno więc o solidne podstawy wiedzy, jeśli z psychologii mody wie się tylko o modzie, i to nie zawsze obudowanej o konteksty socjologiczne, historyczne i kulturowe.
  • To dziedzina, która większość wiedzy czerpie jeszcze z doświadczeń i potocznych sądów. Ubrania to coś codziennego, dla każdego – więc każdy chce i może się wypowiedzieć, czasem trafnie, czasem nie.

 

Skąd brać rzetelne informacje o psychologii mody i znaczeniu ubioru w życiu człowieka?

  • Z gazetek psychologicznych (np. „Charaktery” opublikowały co najmniej jeden tekst o psychologii ubioru).
  • Z opracowań internetowych czy książkowych, które podają źródła naukowe lub popularnonaukowe, ale branżowe – autor bazował na np. na artykułach z badań i podręcznikach, ale też do książkach popularnonaukowych o psychologii (niekoniecznie o modzie, bo to one mogą być właśnie wątpliwym źródłem)
  • Z badań naukowych. Można je znaleźć, szukając po słowach-kluczach w darmowej wyszukiwarce Google Scholar.
  • Z podręczników psychologicznych i książek typowo naukowych (o samej psychologii mody nie ma żadnej, ale są takie o osobowości i tym, jak się przejawia, o nastroju i tym, jak się kształtuje itd.)
  • Z mojego bloga – bo ja zawsze podaję źródła, naukowe – badania i podręczniki – lub popularnonaukowe – inne książki o psychologii oraz magazynu psychologiczne. 🙂

 

Podobał Ci się dzisiejszy artykuł? Mam nadzieję, że tak – solidnie się nad nim napracowałam. W ramach podziękowania możesz postawić mi wirtualną kawę przez serwis https://buycoffee.to/psychologiaubioru/. 🙂 Będzie mi bardzo miło!

 

A Ty, jakie hity na temat psychologii mody słyszałaś/eś? Podziel się w komentarzu!

 

 

Dlaczego do dzisiejszego wpisu nie ma źródeł?

Bo artykuły, do których się odniosłam, są tak szkodliwe, że nie chcę im nabijać zasięgów i pomagać w pozycjonowaniu linkowaniem ich.

Komentarze